30 listopada 2018

Episode 254: Karolina Dziś Serwuje - Kruchy orzeszkowiec z masła orzechowego

Kruchy orzeszkowiec z masła orzechowego

Masło orzechowe stało u mnie w szafce już dość długo, ponieważ zwyczajnie nie miałam na nie pomysłu. Jednak niedawno, podczas jednej z moich ciążowych nieprzespanych nocy, wpadłam na genialną myśl upieczenia z nim ciasta. Połączenie słonego ze słodkim w pierwszej kolejności kojarzy się Wam pewnie ze słonym karmelem czy schabem z śliwką, ale właśnie masło orzechowe, które nie jest słodkie, jest bardzo często używane w amerykańskich deserach. Przeszukałam kilka stron, porównałam swój pomysł z realnymi przepisami Pań Domu z USA i tak właśnie powstał mój oryginalny ORZESZKOWIEC. Mam nadzieję, że Wam też przypadnie do gustu! :)



Składniki:

- masło orzechowe/fistaszkowe - 1 słoik ok. 500 g
- masło śmietankowe - 200 g (miękkie)
- cukier trzcinowy - 200 g
- mąka pszenna np. tortowa - 350 g
- jaja - 4 szt.
- ekstrakt z wanilii - 1 łyżeczka
- proszek do pieczenia - 2 płaskie łyżeczki
- sól - 1/2 łyżeczki

KARMELIZOWANE ORZESZKI

- orzeszki ziemne solone lub nie - ok. 200 g
- miód - 2 - 3 łyżki
- sól - 2 szczypty (jeśli użyliśmy nie solonych orzeszków)

Sposób przygotowania:

Piekarnik rozgrzewamy do 170°C z termoobiegiem. Przygotowujemy sobie dużą prostokątną formę do pieczenia, którą wykładamy pergaminem.

Za pomocą miksera ucieramy ze sobą masło orzechowe i masło śmietankowe. Potem stopniowo dodajemy cukier, jajka i ekstrakt waniliowy. Ubijamy aż masa stanie się puszysta.

Obok, przesiewamy do miski mąkę, proszek do pieczenia i sól. Mieszamy i również stopniowo dodajemy nasze suche produkty do ciasta. Kiedy składniki się połączą i mąka nie będzie widoczna, masa jest gotowa.

Przelewamy ją do formy i odstawiamy. W tym czasie przygotowujemy nasze karmelizowane orzeszki. Jest to bardzo łatwe.

Rozgrzewamy suchą patelnię, wysypujemy na nią nasze orzeszki. Prażymy je przez chwilę, a następnie zalewamy miodem. Potrząsamy patelnią lub za pomocą łopatki upewniamy się, że wszystkie orzeszki są obtoczone w miodzie. W między czasie dodajemy też sól, jeśli użyliśmy niesolonych orzeszków. Kiedy miód oblepi orzeszki i stanie się gęsty, zestawiamy je z ognia.

Układamy łyżką porcje orzeszków na wierzchu ciasta. Nie musimy zużyć wszystkich. Często robię więcej orzeszków, które służą potem za pyszną przekąskę. Należy je tylko przełożyć z patelni i rozłożyć na papierze do pieczenia tak, żeby jak najmniej się ze sobą dotykały, bo po ostudzeniu tworzą stałą 'bryłę' niemal nie do ruszenia. Wiem z doświadczenia ;)

Ciasto wkładamy do piekarnika na 30 do 35 minut. Pilnujemy, żeby za bardzo się nie przyrumieniło z wierzchu, gdzie są miodowe orzeszki.

Upieczone ciasto studzimy i wkładamy przykryte do lodówki. Najlepiej smakuje od drugiego dnia po upieczeniu, wtedy robi się krucho-wilgotne i baaardzo smaczne. Ciasto zachowuje świeżość bardzo długo, trzeba je tylko trzymać pod przykryciem w temperaturze pokojowej.

© All rights reserved

5 listopada 2018

Episode 253: Karolina Dziś Serwuje - Szarlotka

Szarlotka

Szarlotkę zna każdy Polak i jest to jedno z najsmaczniejszych polskich ciast. To nie żaden amerykański apple pie, ani jabłka pod kruszonką. To jest nasza Szarlotka! W sezonie jesiennym, kiedy jest obfitość jabłek, piecze się ją bardzo często i szczerze mówiąc, wcale się nie nudzi. Nie ma lepszej szarlotki niż ta mojej Mamy, ale zawsze staram się jej dorównać ;) Dlatego mam dla Was mój przepis, który świetnie się sprawdza z wykorzystaniem mojej konfitury, którą poznaliście we wcześniejszym przepisie.



Składniki:

- domowa konfitura z jabłek - przepis TUTAJ
- mąka pszenna tortowa - 2 szklanki
- masło - 200 g
- cukier trzcinowy - 5 łyżek
- cukier waniliowy - 2 łyżeczki (najlepiej domowej roboty, a koniecznie z prawdziwej wanilii, lub ekstrakt waniliowy - kilka kropli)
- proszek do pieczenia - 1 czubata łyżeczka
- jaja - 1 szt.
- cynamon - do posypania (ewentualnie cukier puder)

Sposób przygotowania:

Mąkę przesiewamy. Dodajemy cukier trzcinowy, cukier waniliowy, proszek do pieczenia, wbijamy jajko i pokrojone masło. 'Siekamy' całość nożem lub specjalną siekaczką do ciast. Następnie zagniatamy ciasto ręcznie.

Musi nam wyjść zwarte, gładkie, jednolite ciasto. Takie, dzielimy na dwie części. Odcinamy 1/3 ciasta od całości. Zawijamy w folie spożywczą i wstawiamy na pół godziny do lodówki.

Jeżeli nie mamy gotowej konfitury, możemy w tym czasie pokroić w cienkie plasterki świeże jabłka, które wystarczy doprawić cukrem/miodem i cynamonem, też się świetnie sprawdzą.

Ciasto wyjmujemy z lodówki. Przygotowujemy sobie formę do pieczenia, prostokątną 25 na 36 cm. Możemy ją wysmarować masłem lub wyłożyć papierem do pieczenia. Ja użyłam papieru, bo w cieście już jest i tak sporo masła.

Większy kawałek ciasta rozkładamy na dnie formy. Dokładnie go tam ugniatamy. Na cieście rozsmarowujemy naszą konfiturę lub układamy przygotowania jabłka. Drugą część ciasta rwiemy palcami na małe 'placuszki' i układamy jeden obok drugiego na jabłkach.

Piekarnik rozgrzewamy do 180°C, dolna i górna grzałka. W termoobiegu 170°C. Wkładamy ciasto i pieczemy przez godzinę. Na 10 minut przed końcem pieczenia sprawdzamy ciasto, jeśli jest już rumiane, możemy go wyjąć z piekarnika.

Ciasto możemy serwować na ciepło z lodami lub na zimno. Ja zamiast cukru pudru, posypałam je cynamonem.
© All rights reserved

22 października 2018

Episode 252: Karolina Dziś Serwuje - Konfitura z jabłek

Korzenna konfitura z jabłek

To w całości przepis stworzony przeze mnie z potrzeby chwili :) Dostałam sporo jabłek od rodziców, których nie byliśmy w stanie zjeść w krótkim czasie, dlatego postanowiłam zrobić z nich konfiturę. Domowe konfitury i dżemy, to wspaniały sposób na przerobienie owoców, dzięki czemu można z nich potem korzystać cały rok. Najczęściej podbieram słoiki mojej mamie, ale tym razem zadziałałam samodzielnie ;) Jabłka uwielbiam z cynamonem i korzenną nuta, dlatego użyłam wszystkich dostępnych w moich zapasach korzennych przypraw. Do tego miód i sok z limonki, żeby podkręcić naturalne smaki jabłek. Konfitura jest przepyszna, świetna do ciast, naleśników, gofrów, na kanapkę, tak naprawdę można ją też samą wyjadać ze słoika... W następnym poście podam Wam przepis na szarlotkę z wykorzystaniem właśnie tej jabłkowej konfitury.



Składniki:

- jabłka - 2 kg
- laska cynamonu - 1 szt.
- gwiazdka anyżu - 1 lub 2 szt.
- goździki - 6 szt.
- imbir mielony - 1/2 łyżeczki
- kardamon mielony - 1/łyżeczki
- limonka (sok i skórka)  - 2 szt.
- miód - 100 g
- cukier waniliowy (najlepiej domowy) lub ekstrakt wanilii - 1 łyżeczka
- masło - 25 g
- olej - 2 łyżki
- agar agar - 1 łyżka
- przegotowana woda - 1/2 szkl.

Sposób przygotowania: 

Moja konfitura jest z nieobranych jabłek, ale jeśli Wam skórka przeszkadza, zacznijcie od obrania jabłek i pozbawienia ich gniazd nasiennych. Wszystkie kroimy na ćwiartki i te ćwiartki w cienkie plasterki. Świetną pomocą w tym zadaniu będzie malakser z tarczą do krojenia w plastry. Dzięki niemu praca zdecydowanie przyspiesza.

W głębokim garnku, najlepiej z dnem odpornym na przywieranie, rozpuszczamy olej i masło. Kiedy są już rozgrzane, wrzucamy złamaną laskę cynamonu, anyż, goździki, imbir i kardamon. Podsmażamy, aż tłuszcz przejmie aromaty przypraw.

Następnie do garnka przekładamy nasze jabłka. Dodajemy skórkę z limonki, sok z limonki, cukier lub ekstrakt waniliowy i miód. Mieszamy dokładnie. Wlewamy pół szklanki przegotowanej wody i zostawiamy na średnim ogniu, pod przykryciem.

Dusimy całość tak do godziny. Jabłka muszą całkowicie zmienić kolor na brzoskwiniowo-brązowy i zmięknąć.

Aby uzyskać bardziej 'konfiturową' gęstą strukturę, dodałam do garnka łyżkę agaru, czyli takiej żelatyny z roślin. Możecie użyć oczywiście zwykłej żelatyny albo w ogóle nie dodawać niczego.

Pod koniec duszenia próbujemy konfitury i sprawdzamy czy jest dobrze doprawiona. Jeśli jest zbyt słodka, dodajemy więcej soku z limonki, jeśli zbyt kwaśna, więcej miodu. Ale wydaje mi się, że z podanych proporcji wyjdzie Wam, jak trzeba.

Gotową i gorącą jeszcze konfiturę przekładamy do wyparzonych słoików, zamykamy szczelnie i odwracamy do góry dnem. Po wystygnięciu przechowujemy w chłodnym miejscu. Po otwarciu, trzeba ją zjeść w ciągu ok. tygodnia. Zamknięta może stać bardzo długo, ale musicie się upewnić, że dobrze się zawekowała.
© All rights reserved

18 października 2018

Episode 251: Karolina Dziś Serwuje - Boczniaki z patelni ze szpinakiem

Boczniaki z patelni ze szpinakiem 

Genialne w swojej prostocie i smaczne danie, które jadłam ostatnio w jednej z restauracji. Zrobiło na mnie ogromne wrażenie, dlatego musiałam je odtworzyć w domu.  Danie jest o tyle fajne, że może być serwowane jako przystawka, dodatek lub jako osobna potrawa. Na szczęście boczniaków nie trzeba szukać po lasach, są dostępne niemal w każdym markecie. No, a że to jednak grzyby, to wspaniale się wpisują w ten złoto-jesienny klimat, jaki teraz w naszym pięknym kraju panuje :)



Składniki:

- boczniaki świeże - 500 g
- szpinak baby  świeży - 250 g
- czosnek - 4 ząbki
- masło - 1 łyżka
- olej z pestek winogron - 2 łyżki
- sól, pieprz - do smaku

Sposób przygotowania:

Boczniaków NIE myjemy, co najwyżej oczyszczamy z piasku. Rozdzielamy je na pojedyncze sztuki, a te największe kroimy na pół.

Ząbki czosnku obieramy i kroimy cieniutkie plasterki. Szpinak myjemy i osuszamy.

Na patelni rozpuszczamy masło z olejem winogronowym. Dzięki dodatku oleju masło nam się nie przypali, ale zachowa swój świetny smak.

Wrzucamy płatki czosnku. Podsmażamy chwilę, mieszając drewnianą łopatką. Dodajemy grzyby. Zostawiamy je na patelni na średnim ogniu, mieszając co chwilę, dopóki nie zredukują swojej objętości o połowę.

Wtedy wrzucamy na patelnię partiami nasz szpinak. Kiedy pierwsza garść zmięknie, dodajemy następną. Ale nie chcemy, żeby powstała nam papka ze szpinaku, dlatego używamy świeżego, a nie mrożonego.

Pod koniec smażenia doprawiamy całość obficie solą i pieprzem. Nie dodajemy żadnych innych przypraw, nie ma takiej potrzeby.

Próbujemy i jeśli smaki nas zadowalają serwujemy od razu, prosto z patelni albo w ładnym naczyniu trzymającym ciepło. Danie najlepiej smakuje na gorąco.
© All rights reserved

10 października 2018

Episode 250: Karolina Dziś Serwuje - Zapiekanka makaronowa ze szpinakiem i wędzonym pstrągiem

Zapiekanka makaronowa ze szpinakiem i wędzonym pstrągiem

Tak sobie myślałam, że na 250 przepis wymyślę coś ekstrawaganckiego i powalającego, ale potem stwierdziłam, że to zupełnie bez sensu ;) Zależy mi na tym, aby jak najwięcej z Was faktycznie korzystało z moich przepisów i pomysłów, dlatego postawiłam na zapiekankę makaronową. To bardzo fajne i rodzinne danie, które wymyśliłam od ręki i takie właśnie najbardziej lubię. Spontaniczne, bardzo smaczne i proste w przygotowaniu. Takie dania powstają najczęściej na bazie tego, co akurat mam w lodówce. Dlatego, jeśli nie macie makaronu kokardek, to może być np. penne, jeśli nie macie pstrąga wędzonego, to może być łosoś lub makrela, możecie bez problemu użyć szpinaku mrożonego, ser może być pełnotłusty, a nie lekki, dowolność wyboru jest naprawdę szeroka. Najważniejszy jest smak i radość z gotowania.
Ostatnio uderzyło mnie zdanie zasłyszane w jednym z programów kulinarnych i myślę, że będzie ono świetnym podsumowaniem tych ponad 6 lat wspólnego gotowania i 250 przepisów:
"Gotowanie powinno być łatwe, bo życie i tak jest trudne". 💖💖💖



Składniki:

- makaron kokardki - 500 g
- pstrąg wędzony - ok. 300 g
- szpinak świeży - 2 pęczki (ok. 250 g)
- ser twardy np. grana padano - 100 g
- śmietana 30% - 1 duży kubek
- śmietana 10-12% - 1 mały kubek
- ser żółty lekki w plastrach - ok. 12 plastrów
- mleko - 1/3 szklanki
- jaja - 1 szt.
- pestki słonecznika - 100 g
- czosnek - 2 ząbki
- oliwa z oliwek - 2 łyżki
- masło - 1 łyżka
- gałka muszkatołowa - 1 szczypta
- papryka wędzona w proszku - 1 szczypta
- sól, pieprz - do smaku

Sposób przygotowania:

Makaron gotujemy według wskazań na opakowaniu al dente, czyli ok. 7 minut. Odcedzamy go i odstawiamy.

Szpinak dokładnie myjemy i kroimy liście w spore paski, nie drobno. Pstrąga oczyszczamy z ości, jeśli są i rwiemy na mniejsze kawałki. Cały ser, ja użyłam grana padano, ale może być parmezan albo cheddar, trzemy na tarce na drobnych oczkach.

W misce łączymy ze sobą śmietanę 30%, mleko, jajko, gałkę muszkatołową, paprykę wędzoną oraz sól i pieprz. Dokładnie roztrzepujemy, żeby powstał gładki sos. Na koniec wrzucamy do niego 3/4 pestek słonecznika oraz połowę startego grana padano.

Na patelni rozpuszczamy masło z oliwą z oliwek. Siekamy dwa ząbki czosnku i wrzucamy na patelnię, po chwili dodajemy też nasz szpinak. Mieszamy łopatką i pozwalamy szpinakowi zredukować swoją objętość o połowę. Wtedy dodajemy pstrąga. Chwilę podsmażamy i łączymy całość ze śmietaną 10 lub 12%. Doprawiamy solą i pieprzem i zestawiamy z ognia.

Naczynie do zapiekania smarujemy oliwą. Na dno wykładamy połowę ugotowanego makaronu. Zakrywamy warstwą lekkiego sera. Na to wykładamy cały szpinak z rybą i zalewamy połową sosu.

Następnie, układamy kolejną warstwę sera w plastrach, na to drugą połowę makaronu. Zalewamy resztą sosu. Całość posypujemy pozostałym grana padano oraz pestkami słonecznika.

Zapiekankę pieczemy w 180°C w piekarniku, funkcja góra dół, przez 20 minut. Serwujemy od razu po upieczeniu.
© All rights reserved

27 września 2018

Episode 249: Karolina Dziś Serwuje - Tarta limonkowa z bezą

Tarta limonkowa z bezą

Limonka ostatnio wyraźnie zaznaczyła swoje miejsce w mojej kuchni. Uwielbiam tego małego cytrusa, który jest dla mnie równie ważny, jak cytryna. Tym razem wykorzystałam ją w cieście. Być może określenie go tartą jest ciut na wyrost, ale moim zdaniem najbardziej pasuje. Natomiast pamiętajcie, że oczywiście możecie upiec prawdziwe kruche ciasto na tartę, a nadzienie pozostawić bez zmian. Moja wersja jest po prostu łatwiejsza i szybsza :) Tarta jest słodko-kwaśna, bardzo orzeźwiająca. U mnie zrobiła furorę i myślę, że u Was będzie podobnie ;)



Składniki:

- limonki - 5 szt.
- mleko skondensowane słodzone - 1 puszka
- jaja - 4 szt.
- herbatniki pełnoziarniste (bez cukru i oleju palmowego) - 250 g
- masło - 100 g
- cukier puder - 2 łyżki
- sól - 1 szczypta

Sposób przygotowania:

Herbatniki mielimy na 'piasek' i dodajemy do nich rozpuszczone masło. Mieszamy i wykładamy do formy do pieczenia ciast. Ja użyłam szklanego okrągłego naczynia. Spód ugniatamy równomiernie na dnie formy i pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 180°C przez 10 min. Po tym czasie wystawiamy spód i studzimy.

Limonki myjemy i ocieramy ze skórki. Wyciskamy z nich sok. Część skórki oraz kilka plasterków z limonek zostawiamy do dekoracji.

Następnie oddzielamy żółtka od białek. Białka odstawiamy na później, a żółtka ubijamy mikserem. Dodajemy skórkę z limonek i mleko skondensowane. Miksujemy przez 5 minut. Na koniec wlewamy sok z limonek i mieszamy łopatką. Masa dzięki temu zgęstnieje.

Przelewamy masę na spód do ciasta i ponownie wkładamy do piekarnika na 10 minut.

W tym czasie ubijamy bezę z białek. Do białek dodajemy szczyptę soli i cukier puder. Ubijamy aż masa będzie biała i błyszcząca i nie będzie wypływać z miski.

Ciasto wyjmujemy z piekarnika, dekorujemy bezą i raz jeszcze wstawiamy do pieca na kolejne 10 minut.

Gotową tartę studzimy i wkładamy do lodówki, najlepiej na całą noc. Serwujemy na zimno i dekorujemy skórką oraz plasterkami limonek.
© All rights reserved

Episode 248: Karolina Dziś Serwuje - Pierś z kurczaka na limonkowym puree z dyni

Pierś z kurczaka na limonkowym puree z dyni

I tak, jak obiecałam, dzielę się z Wami nowo poznanym, rewelacyjnym przepisem na pierś z kurczaka z dyniowym puree :) Przepis poznałam na niedawnych warsztatach z marką Zagrodowy. Cieszę się, że w Polsce co raz więcej się mówi i myśli o tym, co trafia na stoły w naszych domach. Od dawna jestem zwolennikiem serwowania mięsa, o którym wiemy coś więcej niż samą datę przydatności. Lubię jeść mięso, nie jadam go często, ale kiedy je jem, to właśnie staram się wybierać to dobrej jakości, najlepiej ekologiczne. Podobno osoby takie, jak ja, nazywają siebie flexitarianami, niech i tak będzie ;) Mam nadzieję, że nie tylko dla mnie, ale i dla Was, ma znaczenie sposób w jaki żyją i są traktowane zwierzęta, których mięso spożywamy i że my sami i nasze dzieci rozumieją i wiedzą, że to mięso w opakowaniu pochodzi od żywego stworzenia, któremu należy się szacunek.
A 'Zagrodowym' bardzo dziękuję za zaproszenie i świetne przepisy :)



Składniki:

- pierś kurczaka ze skórą (polecam Zagrodowy) - 2 szt.
- dynia piżmowa - 1 szt.
- cydr jabłkowy - 0,5 l
- limonka - 2 szt.
- masło - 100 g
- śmietanka 36% - 100 ml
- ocet jabłkowy/akacjowy/gruszkowy - 30 ml
- miód np. akacjowy - 1 - 2 łyżki
- nasiona kolendry - 1 łyżka
- sól, pieprz - do smaku
- olej rzepakowy lub tłuszcz gęsi do smażenia - 1 łyżka

Sposób przygotowania:

Najlepiej zacząć od przygotowania dyni, gdyż potem piekarnik będzie nam potrzebny do upieczenia kurczaka.

Dynię obieramy i kroimy w kostkę. Im mniejsza tym szybciej zmięknie w piekarniku.

Rozkładamy dynię na blasze pokrytej papierem do pieczenia. Doprawiamy solą, pieprzem i sokiem z jednej limonki. Mieszamy całość, żeby mieć pewność, że dynia będzie dobrze doprawiona. Pieczemy w 180°C przez ok. 45 min. Dynia musi być miękka i złocista.

Pierś z kurczaka myjemy, osuszamy ręcznikami papierowymi i doprawiamy: solą, pieprzem oraz zmieloną w moździerzu kolendrą. Niczym więcej.

Na patelni podgrzewamy olej lub gęsi smalec do wysokiej temperatury. Układamy piersi skórą do dołu i podsmażamy ok. 5 aż skóra będzie ładnie zrumieniona i chrupiąca. Potem przewracamy piersi i smażymy ok. 2 minuty z drugiej strony.

Układamy piersi na głębokiej blaszce do pieczenia lub w naczyniu żaroodpornym. Raz jeszcze doprawiamy obficie solą i pieprzem. Zalewamy cydrem i wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 90°C. Pieczemy przez 1 godzinę.

W tym czasie przygotowujemy nasze puree z upieczonej i wystudzonej dyni. Do tego potrzebujemy malaksera lub blendera.

Do dyni dodajemy masło, śmietankę, miód, ocet, sól, pieprz i sok z drugiej limonki. Wcześniej możemy limonkę otrzeć ze skórki i użyć jej później przy podawaniu dania. Miksujemy całość na gładką masę.

Próbujemy i ewentualnie dodajemy więcej przypraw. Tutaj musimy się zdać na nasz własny smak. Puree powinno być wyraziste i aromatyczne.

Upieczonego kurczaka serwujemy na gładkim puree. Podajemy z ulubionymi dodatkami. Możemy udekorować danie skórką z limonki i listkami kolendry.

© All rights reserved