16 kwietnia 2018

Episode 235: Karolina Dziś Serwuje - Meksykańska zapiekanka z tortillami

Meksykańska zapiekanka z tortillami

Moja meksykańska zapiekanka bezsprzecznie przypomina włoską lasagne z mięsnym sosem, która z resztą była inspiracją dla tego przepisu. Po prostu wpadłam na pomysł, żeby zamiast płatów makaronu, użyć placków tortilla. Do tego składniki jednoznacznie kojarzące się z kuchnią południowo-amerykańską. Efekt? Rewelacyjny. Dzięki temu, że użyłam też mięsa z indyka i lekkiego sera, danie nie jest tuczące, ale za to sycące. I tak powstał kolejny przepis, który już na stałe zagości w mojej kuchni ;)
PS Oczywiście możecie użyć innego mięsa i zwykłego sera, ale wtedy danie nie będzie już 'fit' ;)



Składniki:

- mięso z udźca indyka - ok. 500 g
- placki tortilla - 12-15 szt. (zależy od wielkości, mogą być pełnoziarniste)
- fasola czerwona - 1 puszka (400 g) (polecam Bonduelle)
- kukurydza - 1 puszka (400 g) (polecam Bonduelle)
- zielona papryka - 1 szt.
- czerwona papryka - 1 szt.
- żółta papryka - 1 szt.
- passata pomidorowa - ok. 300 ml
- cebula - 1 szt.
- czosnek - 3 ząbki
- papryczka chilli - 1 szt.
- ser żółty lekki w plastrach - 300 g (polecam Ser Królewski z Sierpca)
- bułka tarta (grubsza, najlepiej domowa) - 150 g
- przyprawy (może być gotowa mieszanka, lub przygotowana samodzielnie w moździerzu): kurkuma, kminek, kolendra, kozieradka, chilli w proszku, czosnek granulowany, papryka słodka mielona, kmin rzymski, oregano suszone, pieprz i sól - każda po 1/2 łyżeczki lub do smaku
- sok z jednej limonki
- oliwa z oliwek (np. z kurkumą)
- świeża kolendra - 1/2 pęczka
- masło z awokado - opcjonalnie

Sposób przygotowania:

Ja, jak już pewnie zauważyliście, sama mielę mięso :) Tak jest według mnie zdrowiej i bezpieczniej. Dlatego zaczynam od zmielenia moich udźców z indyka.

Cebulę, czosnek i chilli siekamy drobno. Papryki pozbawiamy gniazd nasiennych i kroimy w kostkę. Kukurydzę i fasolę odcedzamy.

Tortille wyjmujemy z opakowania i wkładamy na 8 minut do rozgrzanego piekarnika z funkcją grilla, aż będą chrupkie.

Na dużej patelni rozgrzewamy spory chlust oliwy. Podsmażamy cebulę, czosnek i chilli, dodajemy łyżeczkę naszej mieszanki przypraw, żeby puściła aromat. Kiedy cebula się zeszkli i będzie intensywnie czuć przyprawy, wrzucamy na patelnię nasze zmielone mięso.

Całość podsmażamy kilka minut, często mieszając, żeby mięso usmażyło się z każdej strony. Mięso drobiowe smaży się szybko, więc nie powinno nam to zająć więcej niż 7 minut.

Do mięsa dodajemy po kolei papryki i po minucie, dwóch, kukurydzę i fasolę. Mieszamy. Zostawiamy na kolejne kilka minut aż papryki zmiękną. Następnie wlewamy passatę (czyli płynny przecier pomidorowy). Mieszamy.

Kiedy sos zacznie bulgotać, zmniejszamy ogień. Wyciskamy sok z jednej całej limonki. Próbujemy. Musimy być pewni, że wszystko jest wystarczająco słone, kwaśne, aromatyczne i ostre. Zazwyczaj trzeba trochę dosolić i dopieprzyć.

Pozostawiamy sos na małym ogniu, żeby się poddusił. Wystarczy chwila. W tym czasie przygotowujemy formę do pieczenia. Najlepiej jeśli będzie duża i prostokątna.

Smarujemy ją lekko oliwą z oliwek. Na dnie wykładamy pierwsze tortille tak, żeby zakrywały całe dno. Wylewamy na nie połowę lub 1/3 sosu (w zależności od wielkości formy). Moja była dość duża, dlatego wyszły mi dwie warstwy.

Na sos układamy plastry naszego lekkiego żółtego sera. Na ser ponownie chrupkie placki tortilla, ponownie sos i ponownie ser. Zakrywamy go tortillami.

Na wierzch ostatniej warstwy tortilli wysypujemy trochę bułki tartej i jeśli nam została, pokruszoną jedną tortillę. Skrapiamy całość oliwą z oliwek.

Pieczemy przez 20 minut, funkcja góra dół, w temperaturze 180°C.

Gotową zapiekankę serwujemy ze świeżą kolendrą i opcjonalnie z masłem z awokado (przepis tutaj).
© All rights reserved

9 kwietnia 2018

Episode 234: Karolina Dziś Serwuje - Kasza gryczana ze szpinakiem, boczniakami i serkiem kozim

Kasza gryczana ze szpinakiem, boczniakami i serkiem kozim

Zielono mi! Od tego właśnie powinnam zacząć opis tego dania :) Poza tym, że jest pięknie zielone i wiosenne, to ma w sobie duuużo zdrowia. Przepis stworzyłam sama, ale zainspirowałam się daniem z jednej z moich ulubionych restauracji, do której często wpadam. Trochę pozmieniałam, tu dodałam, tam odjęłam i w ten oto sposób powstało to cudo. I tak! Nie boję się użyć tego określenia, bo kasza w tym wydaniu jest prze-pyszna i z miejsca trafia do kanonu moich najlepszych przepisów. Niby kuchnia włoska, ale z polską kaszą i boczniakami. Sycące i wbrew pozorom, wcale nie takie kaloryczne. Z podanych porcji wychodzi spora ilość, ale co jest wspaniałe, możecie danie podzielić na porcje i część zamrozić, a i w lodówce postoi ładnych kilka dni. Po prostu musicie spróbować ;)




Składniki:

- kasza gryczana biała nieprażona - ok. 400 g
- szpinak mrożony cięty - 450 g
- boczniaki - 250 g
- serek kozi miękki - 300 g (2 op.)
- cukinia - 1 szt. (duża)
- cebula - 1 szt.
- czosnek - 4 ząbki
- rukola - do dekoracji
- parmezan - ok. 2 łyżki plus do dekoracji
- oliwa - 1 chlust
- sól, pieprz - do smaku

Sposób przygotowania:

Kaszę gotujemy al dente, czyli nie więcej niż 15 min. w osolonej wodzie, lub według wskazań na opakowaniu, jeśli mamy kaszę torebkach.

Szpinak rozmrażamy. Używamy mrożonego, ponieważ świeżego szpinaku używam właściwie tylko do sałatek lub do dań, gdzie jego wygląd ma znaczenie. Mrożony nie ma wcale mniej wartości, a jest zwyczajnie tańszy.

Boczniaki kroimy w paseczki, cukinię w kostkę, cebulę i czosnek siekamy drobno.

Na patelni rozgrzewamy porządny chlust oliwy z oliwek. Podsmażamy cebulę, a następnie dodajemy czosnek. Po kilku minutach wrzucamy na patelnię boczniaki i cukinię. Lekko solimy i pieprzymy już na tym etapie. Podsmażamy ok. 8 minut.

Następnie dodajemy szpinak i jak tylko zacznie 'bulgotać', łączymy całość z serkiem kozim. Powstaje nam dzięki temu gęsty sos. Zmniejszamy ogień i mieszamy przez 5 minut aż wszystko ładnie się stopi. Próbujemy i doprawiamy ponownie solą i pieprzem oraz trzemy do sosu ok. 2 łyżki parmezanu.

Ugotowaną kaszę odcedzamy i w całości przesypujemy do sosu. Delikatnie mieszamy, aż powstanie nam konsystencja przypominająca lejące się gęste risotto.

Danie właściwie jest gotowe. Upewniamy się jeszcze co, do smaku i ewentualnie dodajemy więcej soli lub pieprzu. Serwujemy ze świeżą rukolą i tartym parmezanem.

© All rights reserved

30 marca 2018

Episode 233: Karolina Dziś Serwuje - Ciasto francuskie faszerowane białą kiełbasą

Ciasto francuskie faszerowane białą kiełbasą

Jeszcze tuż przed Wielkanocą mam dla Was szybki przepis od Sokołowa, który bardzo nam wszystkim zasmakował podczas warsztatów kulinarnych. Użyliśmy tutaj bardzo dobrej jakości białej kiełbasy z serii Naturrino od firmy Sokołów. Jak zawsze, im krótszy skład tym lepszy produkt. Danie zrobiło furorę, a ja obiecałam, że podam przepis dalej z dedykacją dla mojego brata ciotecznego, Czarka ;) Raz jeszcze Wesołych Świąt!
PS Kiedy kupujecie ciasto francuskie zwróćcie uwagę na bazie jakiego jest tłuszczu, bo niestety większość z nich jest robiona z olejem palmowym, któremu daleeeko do masła...



Składniki:

- ciasto francuskie - 1 op.
- biała kiełbasa Naturrino - 1 op.
- cebula biała - 4-5 szt.
- biały ser twarogowy tłusty - 100 g
- jajko - 1 szt.
- masło 50 g
- świeży tymianek
- sól
- świeżo mielony pieprz

Sposób przygotowania:

Zaczynamy od przygotowania farszu. Obraną cebulę kroimy w piórka, następnie podsmażamy na patelni z dodatkiem masła, soli i tymianku.
Białą kiełbasę kroimy na pół i dalej w pół-plastry i dodajemy do podsmażonej cebuli. Farsz doprawiamy do smaku solą i świeżo mielonym pieprzem. Na koniec dodajemy posiekaną, świeżą natkę pietruszki.

Ciasto francuskie wyjmujemy wcześniej z lodówki, by stało się plastyczne. Ciasto rozwijamy na stole, następnie dzielimy na 4 równe paski. Dwa pasy ciasta nacinamy nożem w poprzek, co dwa centymetry na całej długości.

Ciasto bez nacięć kładziemy na blasze wyłożonej pergaminem. Na ciasto wykładamy farsz, posypujemy pokruszonym serem twarogowym. Następnie smarujemy brzegi ciasta ubitym jajkiem.

Na górę kładziemy nacięte paski ciasta francuskiego i starannie sklejamy brzegi. Smarujemy wierzch ciasta jajkiem przy pomocy pędzla. Pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 180°C przez około 15-20 minut, do zarumienienia ciasta. Serwujemy na ciepło lub na zimno. 

© All rights reserved

28 marca 2018

Episode 232: Karolina Dziś Serwuje - Cytrynowy Zając Wielkanocny

Cytrynowy Zając Wielkanocny

Zające ciastka, to taki mój pomysł na Wielkanocne prezenty w tym roku. Pyszne, aromatyczne dzięki skórce i soku z cytryny, ale zdecydowanie nie dietetyczne ;) Trzeba przyznać, że tłuszcze i cukier, to po prostu genialne nośniki smaku w słodyczach i od święta nie ma co sobie odmawiać chwili przyjemności. Ciastka świetnie smakują do herbaty, pachną  jak maślane herbatniki, choć masła w nich nie ma. I jeśli nie macie jeszcze swojej formy w kształcie zająca, to zdradzę, że moją znalazłam w Pepco, ale jestem pewna, że są dostępne też w innych sklepach :)

Wesołych Świąt Wielkiej Nocy i mokrego Śmigusa Dyngusa Kochani! 
Bogatego i smacznego świątecznego stołu, ale przede wszystkim spokoju, miłości i ciepła w gronie rodzinnym.



Składniki:

- mąka pszenna tortowa - 4 szkl.
- cukier biały drobny - 2 szkl.
- skórka z dwóch cytryn
- sok z jednej cytryny
- ekstrakt waniliowy - 1 łyżeczka
- olej rzepakowy lub winogronowy - 1 szkl.
- mleko - 1 szkl.
- jajka - 2 szt.
- proszek do pieczenia - 2 łyżeczki

Sposób przygotowania:

Mąkę przesiewamy i łączymy z cukrem  i proszkiem do pieczenia. Ocieramy skórkę z dwóch cytryn i wyciskamy sok z jednej z nich. Wlewamy łyżeczkę ekstraktu waniliowego (nie zastępujcie go cukrem wanilinowym, bo to coś strasznego ;)). Wlewamy olej, mleko i wbijamy jajka. Wyrabiamy najpierw widelcem, a potem rękami. Ciasto nie powinno się w ogóle lepić do rąk po wyrobieniu, głównie dzięki olejowi. Wkładamy je na ok. 30 minut do lodówki.

W tym czasie rozgrzewamy piekarnik do 180°C, funkcja góra dół. Przygotowujemy blachę z piekarnika, a nawet lepiej od razu dwie, bo wtedy na zmianę będzie można wypiekać króliki. Obie blachy wykładamy pergaminem.

Z podanych porcji ciasta wyszło mi 7 zająców plus kilka mniejszych ciastek. Ciasto dzielimy sobie na 6 - 7 części, wałkujemy po jednej części i wykrawamy zająca za pomocą odpowiedniej formy. Zbieramy resztki ciasta poza foremką i odkładamy. Potem z tych resztek można upiec mniejsze ciasteczka.

Ciastka pieczemy razem z formą przez 15 minut. Nie zdejmujemy foremki, żeby uniknąć 'rozpłynięcia' się ciasta, co oznaczałoby utratę kształtu. Mając tylko jedną foremkę faktycznie wydłuża się czas naszej pracy, dlatego możecie kupić więcej, ale jeśli możecie poświęcić 1,5 godziny, to myślę, że nie ma potrzeby wydawać więcej pieniędzy.

Gotowe zające wykładamy do wystygnięcia, dzięki czemu też stwardnieją. Możemy je udekorować lukrem czy czekoladą, ja jednak wybrałam wersję podstawową, a tylko przyozdobiłam moje zające wstążką :)
© All rights reserved

12 marca 2018

Episode 231: Karolina Dziś Serwuje - Zupa z marchewki i soczewicy

Zupa z marchewki i soczewicy

Zupy kremy kocham nie tylko za ich smak, ale też za tą cudowną sycącą konsystencję i za to, że tak łatwo je przyrządzić ;) Ten krem wymyśliłam jeszcze zimną zimą, jest więc bardzo rozgrzewający. Ci, którzy obawiają się, że zupa bez mięsa, na samych warzywach, będzie nudna, zaskoczą się jej intensywnym smakiem, który krem zawdzięcza wędzonej papryce i cynamonowi. Tak! Cynamon jest nie tylko do deserów! :) W wielu kuchniach świata używa się go do przyprawiania dań mięsnych, wytrawnych. Nie bójmy się zatem nowych smaków Kochani.



Składniki:

- marchewki - 5 szt.
- soczewica czerwona gotowana na parze (Bonduelle) - 2 duże puszki
- cebula - 1 szt.
- czosnek - 3 ząbki
- nasiona kolendry - 1 łyżeczka
- cynamon - 1/2 łyżeczki
- papryka wędzona mielona - 1 łyżeczka (do smaku)
- sól, pieprz - do smaku
- bulion warzywny - ok. 1 l
- świeża kolendra - do dekoracji
- olej z pestek winogron lub rzepakowy - 2 łyżki

Sposób przygotowania:

Jeżeli nie mamy w zapasie bulionu warzywnego, musimy się w niego zaopatrzyć. Zdecydowanie nie polecam kostek rosołowych, ale jeżeli już naprawdę nie macie czasu na długie gotowanie, znajdziecie teraz na rynku (w końcu...;]) gotowe buliony w butelkach. Są one wystarczająco dobre.

W garnku rozgrzewamy olej. Cebulę drobno siekamy i wrzucamy na olej. Po chwili, dodajemy rozgniecione ząbki czosnku, cynamon, wędzoną paprykę i zmielone nasiona kolendry. Najlepiej rozgnieść je w moździerzu. Podsmażamy całość przez kilka minut, aż zapach przypraw rozniesie się po kuchni.

Marchewki obieramy i kroimy w plastry. Im będą cieńsze tym marchewka szybciej zmięknie. Dodajemy ją do garnka.

Soczewicę odcedzamy i przekładamy do reszty składników. Cały czas mieszając, smażymy je kolejne kilka minut. Tak, jak przeszkadzają mi kostki, tak zupełnie nie przeszkadzają mi konserwy warzywne. Uwielbiam je po prostu, zdecydowanie przyspieszają i ułatwiają mi prace w kuchni i zawsze mam je pod ręką.

Następnie zalewamy całość bulionem. Gotujemy do momentu aż marchewki będą miękkie. Na koniec miksujemy i doprawiamy zupę solą i pieprzem, wedle uznania. Jeżeli uznamy, że zupa jest zbyt gęsta, dolejmy bulionu albo przegotowanej wody. W takim wypadku, trzeba raz jeszcze upewnić się co do smaku i ewentualnie doprawić.

Zupę serwujemy ze świeżą kolendrą.

© All rights reserved

26 lutego 2018

Episode 230: Karolina Dziś Serwuje - Pizza z kalafiora

Pizza z kalafiora

Jak widać kalafior potrafi zaskakiwać. Warzywo, które do niedawna kojarzyło mi się głównie z zupą, przechodzi samo siebie. Nie dość, że świetnie zastąpi ryż czy kaszę do obiadu, to jeszcze można z niego zrobić ciasto na pizzę. Trafiłam na ten przepis w jednym z programów kulinarnych, a że teraz dieta nisko-węglowodanowa i w ogóle lekkie potrawy, są bliskie memu sercu, to wiedziałam, że na pewno go wypróbuję. Przepis na mega prosty sos pomidorowy to mój pomysł autorski, jest po prostu przepyszny. Teraz, pizza z kalafiora to jedno z moich ulubionych dań, dlatego musiało się tu zaleźć :)



Składniki:

- kalafior - 1 szt.
- ser parmezan lub grana padano - 1/4 szkl.
- mozzarella light - 2 kulki
- jaja - 1 szt.
- sól - 1/4 łyżeczki
- włoskie zioła - 1 łyżeczka
- bazylia świeża - 1/2 pęczka

SOS POMIDOROWY

- pomidory całe w puszce - 1 op.
- czosnek - 2 ząbki
- oregano - 1 łyżeczka
- sól, pieprz - po 1/2 łyżeczki
- cukier trzcinowy - 1/4 łyżeczki

Sposób przygotowania:

Koniecznie do przygotowania tej pizzy potrzebujemy malaksera (siekacza), gazy i kuchenki mikrofalowej.

Kalafiora oczyszczamy i dzielimy na różyczki. Wkładamy je do malaksera i siekamy aż powstanie drobna 'mączka'. Kalafior zawiera w sobie dużo wody, dlatego musimy go sparzyć w kuchence mikrofalowej i potem porządnie odcisnąć.

Zmiksowanego kalafiora przekładamy do naczynia, którego można używać w kuchence mikrofalowej. Zakrywamy folią spożywczą, nakłuwamy w kilku miejscach widelcem. Wkładamy do mikrofali, standardowa moc, na 6 minut. Po tym czasie odstawiamy kalafior i pozwalamy mu chwilę ostygnąć. Zimą idzie to zdecydowanie szybciej, wystarczy wystawić na chwilę za okno ;)

Schłodzony kalafior zawijamy w gazę i wyciskamy dopóki prawie cała woda z niego nie zniknie. Nie jest to łatwe, trzeba się napracować. Jeżeli uznamy, że już wystarczy, przekładamy kalafiora do miski.

Parmezan ścieramy na drobnych oczkach, jedną kulę mozzarelli na grubych. Dodajemy je do kalafiora. Wbijamy jajko. Jeśli kalafior był wyjątkowo duży, możemy dodać dwa jajka. Dodajemy również 1 czubatą łyżeczkę mieszanki ziół włoskich, może być do pizzy lub inna. Mieszamy, wyrabiamy.

Blachę do pieczenia wykładamy pergaminem. Rozkładamy na niej ciasto. Nie przejmujcie się, jeśli nie jest zupełnie zwarte, po upieczeniu będzie w porządku. Ciasto powinno mieć tak 0,5 cm grubości. Wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 210°C. Pieczemy przez 15 min.

W tym czasie do rondla wlewamy pomidory z puszki z całą zalewą. Podgrzewamy na średnim ogniu. Wyciskamy do nich dwa ząbki czosnku. Doprawiamy solą, pieprze, cukrem trzcinowym i oregano. Doprowadzamy do wrzenia. Zdejmujemy z ognia i blendujemy na sos.

Podpieczoną pizzę wyjmujemy na chwilę z piekarnika. Smarujemy ją obficie sosem pomidorowym. układamy pokrojoną w plastry drugą kulkę mozzarelli. Pieczemy jeszcze 10 min.

Gotową pizzę dekorujemy świeżą bazylią.

© All rights reserved

23 stycznia 2018

Episode 229: Karolina Dziś Serwuje - Curry z dyni z kalafiorowym 'ryżem'

Curry z dyni z kalafiorowym 'ryżem'

Takie dania, bez grama mięsa, mogą niektórych odstraszać, ale możecie być pewni, niczego Wam w nim nie zabraknie. Widziałam już wiele wersji curry z mięsem i bez, ale ta jest moją ulubioną. Tym razem użyłam dyni, ale mogą to też być bataty.  W ogóle, możecie niemal dowolnie zmieniać warzywa, jeśli nie macie np. kopru włoskiego, dodajcie więcej selera albo zastąpcie go czymś zupełnie innym. W curry najważniejszy jest ten aromat, który uzyskujemy dzięki paście curry. Oczywiście, można zrobić samemu pastę curry, ale nie widzę takiej potrzeby, jeśli mam pastę naprawdę dobrej jakości i niewiele czasu na gotowanie. Także, używam jej bez wyrzutów sumienia :)



Składniki:

- czerwona pasta curry - 2 łyżki
- dynia np. hokkaido - ok. 1 kg (dyni hokkaido nie trzeba obierać)
- zielony groszek - 1 szklanka
- cebula - 1 szt.
- czosnek - 3 ząbki
- koper włoski - 1 szt.
- seler naciowy - 4 łodygi
- papryka czerwona - 1 szt.
- ostra papryczka - 1 szt.
- imbir - 3 cm
- kurkuma - 1/2 łyżeczki
- limonka - 1 szt.
- mleczko kokosowe - 1 puszka
- sól, pieprz - do smaku
- sos sojowy - do smaku
- pasta z tamaryndowca - 1 łyżeczka
- sos rybny (opcjonalnie) - do smaku
- olej kokosowy - 1 łyżka
- kolendra świeża - 1 pęczek

RYŻ Z KALAFIORA

- kalafior - 1 szt.
- sól - 1/2 łyżeczki

Sposób przygotowania:

Potrzebne nam będą ostry nóż, duży garnek, malakser i kuchenka mikrofalowa.

Najlepiej zacząć od posiekania wszystkich naszych warzyw, dzięki temu zaoszczędzimy sporo czasu i ograniczymy możliwość przypalenia czegokolwiek. Cebulę, czosnek i ostrą papryczkę siekamy drobno. Dynię, paprykę, koper włoski, seler naciowy w kostkę. Imbir trzemy na tarce o drobnych oczkach.

W garnku rozgrzewamy olej kokosowy (może być inny niż podany olej, musi tylko być neutralny w smaku). Wrzucamy dwie łyżki dobrej pasty curry i mocno podsmażamy, aż się prawie przypali. Dodajemy cebulę, starty imbir, kurkumę i chilli. Możemy teraz ciut zmniejszyć ognień i wrzucamy czosnek.

Teraz kolej na warzywa. Dodajemy po kolei: dynię, koper włoski, seler naciowy, paprykę i groszek zielony. Polecam mrożony groszek, ale jeśli nie macie go pod ręką, ten z puszki też się sprawdzi. Mieszamy i podsmażamy ok. 5 min.

Wlewamy mleczko kokosowe, ocieramy skórkę z całej limonki, a następnie wyciskamy z niej sok. Solimy i pieprzymy lekko, bo słoność bardziej chcemy uzyskać za pomocą sosu sojowego. Tutaj bardzo ważny jest nasz własny smak. Lubię wyraźnie słone, kwaśne i ostre curry, dlatego nie żałuję sobie sosu sojowego, pasty z tamaryndowca i chilli, jeśli ta, której użyłam na początku nie była zbyt ostra. Czasami dodaję też sos rybny, ale jego intensywny aromat nie jest dla każdego, natomiast, gwarantuję Wam, że dzięki niemu uzyskacie ten niesamowity smak umami.

Całość dusimy aż wszystkie warzywa zmiękną.

W tym czasie przygotowujemy sobie nasz 'ryż'. Jest to tak proste, że sami otworzycie oczy ze zdziwienia, ale! koniecznie musicie mieć zarówno malakser, jak i kuchenkę mikrofalową. Są po prostu niezbędne.

Kalafiora dzielimy na różyczki i wkładamy do malaksera z siekaczem. Miksujemy aż powstaną nam drobne ziarenka, nawet bardziej jak drobna kasza nie jak ryż. Przekładamy sypki kalafior do odpowiedniego naczynia, lekko solimy i przykrywamy folią spożywczą. Nakłuwamy folię i wstawiamy całość na 6/7 minut do mikrofali, pełna moc.

Ostrożnie wyjmujemy naczynie, żeby się nie poparzyć, zdejmujemy folię i nasz kalafiorowy 'ryż' jest gotowy.

Gotowe curry serwujemy z kalafiorem i obficie posypujemy świeżą kolendrą.
© All rights reserved

16 stycznia 2018

Episode 228: Karolina Dziś Serwuje - Mule w sosie tymiankowo-pomidorowym

Mule w sosie tymiankowo-pomidorowym

Owoce morza, to jedna z dziedzin w kuchni, której większość Polaków wciąż nie ufa. Nazywają je żartobliwie 'robalami' ;) Zupełnie tego nie rozumiem, bo choć nie są one typowo polskim daniem i wyglądają nieco dziwnie, to warto je wprowadzić do naszej diety. Owoce morza tak, jak i ryby, są bogate w zdrowe kwasy tłuszczowe i witaminy, a co równie ważne, są właściwie nietuczące i bardzo smaczne. Faktycznie ciężko trafić na dobrze przygotowane krewetki czy ośmiornicę. Często są przegotowane i gumowate, tracąc przy tym smak. Dlatego warto pamiętać, że nie potrzebują one długiej obróbki cieplnej. Ale, wracając do małży. Najpyszniejsze zdarzyło mi się kiedyś jeść w Barcelonie, pyszne mule w pysznym sosie, w którym namaczałam jeszcze pyszniejszy domowy chleb... :) Odwzorowałam dla Was właśnie ten przepis. Jako, że ostatnio rzadko pozwalam sobie na białe pieczywo, swoje danie podałam z bułeczkami irlandzkimi z mąki owsianej (przepis tutaj, tylko należy zmienić mąkę), ale Wam polecam najbardziej ze świeżą bagietką lub ciabattą.



Składniki:

- świeże mule - ok. 1,5 kg
- passata pomidorowa - 0,7 l
- świeży tymianek - 1 pęczek
- cebula - 1 szt.
- czosnek - 4 ząbki
- wino białe wytrawne - 1 kieliszek
- sól, pieprz - do smaku
- natka pietruszki - 1 pęczek
- oliwa z oliwek - ok. 2 chlusty
- wybrane pieczywo

Sposób przygotowania:

Ze świeżymi mulami jest jedna podstawowa zasada, jeśli przed ugotowaniem są otwarte, należy je wyrzucić (otwarty małż powinien się zamknąć od np. polania zimną wodą, czy stuknięcia o blat) i odwrotnie, jeśli po ugotowaniu małż, który się nie otworzy, nie nadaje się do jedzenia.

Małże trzeba umyć zimną wodą i pozbawić wszelkich farfocli. Teraz, na szczęście, łatwiej dostać już oczyszczone. I tak, jak wyżej, musimy je posprawdzać. Wszystkie szerzej otwarte, nie zamykające się muszle, są do wyrzucenia. Dlatego też zawsze warto kupić więcej małż, bo często 1/3, a nawet połowa, idzie do kosza.

Cebulę i czosnek siekamy drobno. Z gałązek tymianku odrywamy listki. W garnku rozgrzewamy oliwę z oliwek. Dodajemy cebulę i listki tymianku, a kiedy cebula się zeszkli, dodajemy też czosnek.

Po chwili wlewamy na dno garnka białe wino. Pozostawiamy je do wyparowania alkoholu. Płyn się redukuje i w zapachu nie czuć już procentów.

Do odparowanego wina, wlewamy passatę pomidorową. Passata, to bardziej płynny przecier pomidorowy. Świetnie nadaje się właśnie do zup i sosów.

Gotujemy całość przez chwilę i doprawiamy solą i pieprzem. Czasami warto dodać też malutką szczyptę cukru dla podkręcenia kwasowości pomidorów.

Do sosu wrzucamy nasze mule, zakrywamy garnek, zmniejszamy ogień i zostawiamy na ok. 10 minut. W tym czasie wszystkie małże powinny się pięknie otworzyć i oddać swoje 'soki' do sosu. I pamiętajcie, te które po ugotowaniu się nie otworzą, lądują w koszu.

Mule wykładamy do głębokich misek i bardzo obficie posypujemy posiekaną natką pietruszki. Jemy je widelczykiem lub za pomocą muszli, używają jej jak szczypiec. W między czasie mocno namaczamy wybrane przez nas pieczywo w sosie.

Na koniec dodam tylko, rewelacja...
© All rights reserved