21 czerwca 2018

Episode 242: Karolina Dziś Serwuje - Ziemniaki zapiekane z pomidorami i mozzarellą

Ziemniaki zapiekane z pomidorami i mozzarellą

Na koniec tego kartoflanego trip, mam dla Was nowiutki pomysł na ziemniaki. Nie wiem czy da się jeszcze prościej ;) Przygotowanie dania zabiera, razem z pieczeniem, ok. 30 minut.  Soki z pomidorów, które podczas pieczenia łączą się ze smakiem ziemniaków i przypraw, do tego roztopiona mozzarella, w tym przypadku w wersji light, wierzcie mi, niewiele więcej trzeba do szczęścia. Mój finałowy (na razie...;]) 'ziemniaczany' przepis, może być osobnym daniem lub pysznym dodatkiem. Musicie koniecznie spróbować!



Składniki:

- ziemniaki - 6 szt.
- pomidory kolorowe - 6 szt.
- mozzarella light - 3 kulki
- pieprz cytrynowy - 1 łyżka
- suszone pomidory z ziołami lub chili przyprawa - 1 łyżka
- sól - do smaku
- oliwa z kurkumą lub zwykła - ok. 2 łyżki

Sposób przygotowania:

Ziemniaki i pomidory myjemy. Nie obieramy. Kroimy w ósemki.

Układamy w dużej formie do pieczenia. Posypujemy pieprzem cytrynowym, suszonymi pomidorami i solą. Skrapiamy oliwą.

Na wierzch układamy plastry mozzarelli light.

Piekarnik rozgrzewamy, funkcja grilla, 200°C. Wkładamy ziemniaki z pomidorami na ok. 15 min.

Kiedy mozzarella i ziemniaki się zrumienią, zmieniamy funkcję na termoobieg i ustawiamy 180°C.

Danie jest gotowe po mniej niż 10 minutach. Serwujemy od razu, polewamy sokami, które wypłynęły z pomidorów na dno blaszki.
© All rights reserved

Episode 241: Karolina Dziś Serwuje - Niemiecka Sałatka Ziemniaczana/Kartoffelsalat

Niemiecka Sałatka Ziemniaczana/Kartoffelsalat

To mój drugi z serii trzech 'ziemniaczanych' przepisów ;) Ziemniaki są tak uniwersalne, że można z nich zrobić naprawdę wszystko i do tego są tak proste w obsłudze... Zawsze uwielbiałam wszystkie kartoflane potrawy, od dziecka i choć teraz nam się wmawia, że ziemniaki tuczą i lepiej ich unikać, to nie dajmy się zwariować. Oczywiście smażone frytki czy chipsy, czy ziemniaki polewane tłustymi sosami, na pewno do lekkich nie należą, ale to dotyczy właściwie wszystkich warzyw. A i też raz na jakiś czas, możemy sobie pozwolić na ziemniaczaną rozpustę - grunt, to z niczym nie przesadzać ;)
Ten przepis dedykuję mojemu Tacie, który swego czasu często podróżował do Niemiec i ta właśnie sałatka została mu stamtąd w pamięci.



Składniki:

- ziemniaki młode lub sałatkowe - 500 g
- ogórki konserwowe - ok. 6 szt.
- cebula czerwona - 1 szt.
- natka pietruszki - 1/2 pęczka
- majonez - 2 łyżki
- jogurt naturalny - 1 mały kubeczek
- sól, pieprz

Sposób przygotowania:

Ziemniaki szorujemy w wodzie, ale nie obieramy. Gotujemy je w osolonej wodzie, w koszulkach.
Patyczkiem sprawdzamy miękkość. Nie mogą się rozpadać.

Ogórki i cebulę kroimy w drobną kostkę. Natkę pietruszki również siekamy drobno.

Odcedzone i ostygnięte kartofle, kroimy w kostkę. Mniej więcej wielkości 2 cm, nie powinna być drobna, żeby nie powstało nam puree.

Dodajemy do nich ogórki i cebulkę oraz natkę. Mieszamy całość z dwoma łyżkami dobrego majonezu i całym kubeczkiem jogurtu. Sos musi dokładnie pokrywać wszystkie ziemniaczki.

Na koniec próbujemy i doprawiamy solą i pieprzem. Pamiętajcie, że kiedy ziemniaki gotujemy w koszulkach, przyjmują mniej soli z wody, i mimo dodatku majonezu, sałatkę trzeba porządnie doprawić. Pieprzu też nie żałujemy.

Serwujemy na zimno, przyozdobioną dodatkowo natka pietruszki. Sałatka może spędzić w lodówce kilka dni i wciąż być smaczna. Świetnie się nadaje do dań z grilla.
© All rights reserved

Episode 240: Karolina Dziś Serwuje - Kopytka z fioletowych ziemniaków z szałwiowym masłem

Kopytka z fioletowych ziemniaków z szałwiowym masłem

Fioletowe ziemniaki, zwane też truflowymi, niewiele różnią się od tradycyjnych obiadowych kartofelków. Zwłaszcza w smaku. Jednak, dzięki zawartym w sobie antocyjanom, przeciwutleniaczom, mają w sobie więcej zdrowia, które nie znika po ugotowaniu. Antocyjany chronią nas przed chorobami i dają ziemniakom ten ładny fioletowy kolor. Oprócz kopytek, lubię też używać tych ziemniaków do przygotowywania purée, polecam, bo są naprawdę kremowe. Poza tym, w kuchni nie może być nudno, a fioletowe kopytka na pewno zaskoczą ;)



Składniki:

- fioletowe ziemniaki - 1 kg
- mąka pszenna tortowa - 250 g
- jajka - 1 szt.
- sól - 1 łyżka plus do smaku
- masło - 100 g
- szałwia - ok. 8 listków
- czosnek - 2 ząbki
- oliwa z oliwek

Sposób przygotowania:

Ziemniaki gotujemy tradycyjnie do miękkości. Wodę dosalamy, jedną czubatą łyżką soli. Kiedy ziemniaki są już miękkie, odcedzamy je i odstawiamy do ostygnięcia.

Następnie przeciskamy je przez praskę do ziemniaków lub mielimy w maszynce do mięsa. Ugniatamy je w misce i wycinamy jedną czwartą masy. W jej miejsce wsypujemy mąkę, ok. 250 g, i wbijamy jedno jajo. Wyrabiamy ciasto.

Jeśli uznamy, że jest zbyt rzadkie, nie łączy się, dodajemy więcej mąki. Tutaj musimy się zdać na wyczucie. Ja zawsze podsypuję masę dodatkowo mąką, aż ciasto przestanie się kleić do rąk.

W sporym garnku zagotowujemy wodę, tę również lekko dosalamy. Wlewamy też ok. 2 łyżki oliwy z oliwek, ponieważ kopytka tak, jak i pierogi czy inne pyzy, lubią się do siebie kleić. Oliwa pozwoli nam tego uniknąć. Niektórzy też, dodają tłuszcz do samego ciasta.

Na stolnicy rozsypujemy mąkę. Nasze ciasto dzielimy na kilka równych części, mi wychodzi 6 -7. Każdą część zaczynamy rolować dłońmi, aż powstanie nam równej grubości, dość długi 'wałek'. Każde taki wałek, kroimy na równe cząstki, czyli kopytka.

Wrzucamy porcję kopytek, ok. 12-15 szt., na gotującą się wodę. Czekamy aż wypłyną i po chwili wybieramy je łyżką cedzakową. Wykładamy na półmisek. Powtarzamy czynność aż wszystkie kopytka będą ugotowane.

Nasze śliczne fioletowe kopytka, świetnie smakują same, ale z moim szałwiowym masłem będą obłędne.

Na patelni rozpuszczamy masło, rozgniatamy dwa nieobrane ząbki czosnku oraz odrywamy kilka ładnych listków świeżej szałwii (można ją dostać w kilku znanych marketach bez problemu). Wszystko chwilkę podsmażamy.

Wrzucamy na patelnię porcję kopytek, są gotowe kiedy się zarumienią, a listki szałwii staną się chrupiące. Masło powinno się lekko przypalić. Jeżeli używamy niesolonego masła, możemy całość lekko doprawić solą właśnie.

Serwujemy na gorąco.
© All rights reserved

6 czerwca 2018

Episode 239: Karolina Dziś Serwuje - Makaron Penne z Ciecierzycą i Fetą

Makaron Penne z Ciecierzycą i Fetą

Dawno nie dzieliłam się z Wami przepisami na makaron. Przyszedł czas,  kiedy myślałam, że już nie wymyślę niczego odkrywczego... Ale, widząc Wasze reakcje na moje wczorajsze danie, odzyskałam wiarę w to, że makarony nigdy się nie nudzą, a pysznych sosów do nich jest nieskończenie wiele :) Podobny do tego przepis znalazłam kiedyś w gazecie, zdziwiłam się, że ciecierzyca i feta idą w parze z makaronem, więc nie mogło być inaczej, po prostu musiałam stworzyć swoją wersję tego dania. I, co zawsze podkreślam przy każdym makaronowym przepisie, czas przygotowania jest bajecznie krótki, a z tych proporcji wyjdzie porządny obiad dla 4 osób, może nawet z dokładką ;)



Składniki:

- makaron penne pełnoziarnisty - 1 op.
- ser feta - 200 g
- ciecierzyca gotowana na parze - 1 duża puszka (polecam Bonduelle)
- pomidory całe pelati - 1 puszka
- pomidorki koktajlowe - 2 gałązki
- cebula - 1 szt.
- czosnek - 3 ząbki
- papryczka chili - 1 szt.
- tymianek suszony - 1/2 łyżeczki
- sól, pieprz - do smaku
- oliwa z oliwek - ok. 2 łyżki
- natka pietruszki - do posypania

Sposób przygotowania:

Makaron gotujemy w oddzielnym garnku, w porządnie osolonej wodzie, al dente. Czas jest zawsze podany na opakowaniu, co znacznie ułatwia sprawę. Nie polecam gotowania makaronu 'na czuja', bo niestety zawsze będzie wtedy rozgotowany ;)

Zanim zaczniemy smażyć, dobrze jest przygotować sobie wszystkie składniki. Makarony robi się bardzo szybko i często nie zdążymy np. pokroić cebuli, a już się okaże, że powinna być na patelni,

Pomidory z puszki, miksujemy dokładnie blenderem na sos. Cebulę, czosnek i papryczkę chili, siekamy drobno. Pomidorki koktajlowe, w zależności od ich rozmiaru, kroimy w ćwiartki lub połówki. Ser feta kruszymy na różnej wielkości kawałki. Te mniejsze rozpuszczą się w sosie.

Na dużej i dość głębokiej patelni rozgrzewamy oliwę. Podsmażamy cebulę, następnie dodajemy chili i czosnek. Dosłownie po minucie, wysypujemy na patelnię ciecierzycę. Nie odcedzamy jej. Mieszamy.

Dodajemy pomidorki koktajlowe, a na koniec zalewamy całość sosem ze zmiksowanych pomidorów.  Dusimy całość ok. 2-3 minuty i wsypujemy naszą pokruszoną fetę. Ja użyłam aż dwieście gram, bo zwyczajnie uwielbiam fetę i jej słony smak. Ser fantastycznie zagęści i lekko zabieli nasz sos do pasty.

Czekamy aż feta częściowo się rozpuści i próbujemy sosu. Dodajemy tymianek, trochę soli, ponieważ słoność ma pochodzić głównie od sera, oraz sporo pieprzu. Pieprzu nie żałujemy. Na koniec przekładamy do sosu ugotowany makaron, dokładnie mieszamy, aż wszystkie rurki będą otoczone pysznym sosem i gotowe.

Serwujemy od razu z posiekaną natką pietruszki.

© All rights reserved

30 maja 2018

Episode 238: Karolina Dziś Serwuje - Jogurtowy sorbet z mango i malin

Jogurtowy sorbet z mango i malin

W te upalne dni wielu z nas szuka ochłody na różne sposoby. Tak, wiem, ciężko jest się oprzeć pysznym lodom z lodziarni ;) Ale! Mam dla Was zdrowszą i równie smaczną alternatywę, którą można ekspresowo przygotować sobie w domu. Takie lody możecie przyrządzić z różnych owoców, jednak nie mogą zawierać zbyt dużo wody lub być zbyt twarde jak np. jabłka. Sprawdzą się banany, truskawki, jagody, maliny czy mango właśnie i inne miękkie owoce. Sorbet można serwować samodzielnie lub jako dodatek do ciepłego ciasta, przy którym pięknie się będzie rozpuszczać i tworzyć pyszny sosik.



Składniki:

- jogurt grecki - 1 duży kubek
- maliny - 100 g
- mango - 1 szt. (dojrzałe)
- syrop klonowy - 2 łyżki
- gorzka czekolada - 1/3 tabliczki

Sposób przygotowania:

Przy przygotowaniu sorbetu niezbędny będzie blender lub malakser, czyli sprzęt, który porządnie rozdrobni i zmiesza wszystkie elementy.

Mango obieramy i 'okrajamy' wokół pestki. Pestka mango w niczym nie przypomina pestki śliwek czy awokado, jest jakby częścią owocu, dlatego musicie się kierować wyczuciem i odcinać kawałki miąższu tuż przy twardych miejscach. Powinna Wam zostać spora pestka w kształcie dużego migdała. To tak jak w ananasie, pozbawiamy go twardego środka.

Maliny możecie umyć, chociaż tego nie polecam, bo się robi z nich mokra paćka. Tak, jak nie polecam mycia ziół, bo tracą aromat, to samo mam z malinami.

Do malaksera lub naczynia, w którym będziemy wszystko miksować, wkładamy jogurt grecki, maliny i kawałki mango. Wlewamy ok. 2 łyżki syropu klonowego. Miksujemy na gładką masę. Próbujemy czy jest wystarczająco słodkie, jeśli nie, dolewamy odrobinę więcej syropu.

Zamiast syropu można użyć miodu, ale syrop ma swój taki charakterystyczny karmelowy posmak, który jednak bardziej polecam.

Gotową masę przekładamy do pudełka plastikowego lub specjalnej foremki na lody i wkładamy do zamrażarki. Najlepiej zrobić je wieczorem i wyjąć następnego dnia, wtedy już całkiem się zamrożą, ale ogólnie wystarczy im 3 do 4 godzin.

Sorbet serwujemy w gałkach lub foremkach posypane startą gorzką czekoladą. Dekorujemy owocami i np. świeżą miętą.

© All rights reserved

2 maja 2018

Episode 237: Karolina Dziś Serwuje - Zupa szczawiowa

Zupa szczawiowa

Ze wszystkich zup na świecie, od dziecka, szczawiówka to mój numer jeden! Zaraz potem jest kapuśniak oczywiście ;) Ale wracając do szczawiu.. Kiedyś wystarczyło wyjść na łąkę i go sobie po prostu nazrywać. Teraz to już nie jest takie łatwe, dlatego bardzo się ucieszyłam, kiedy znalazłam świeży szczaw na pęczki w jednym ze sklepów spożywczych. To jest zupełnie inna bajka niż szczaw w słoiku, który ma pełno 'żyłek, wchodzących między zęby i przyklejających się do podniebienia. Oprócz tego, że podam Wam przepis na moją UKOCHANĄ zupę szczawiową, to też podpowiem, jak zamarynować sobie szczaw, żeby go mieć poza sezonem. Moja szczawiówka jest mocno słona i kwaśna i ma mnóstwo warzyw, dlatego wystarcza za cały posiłek. Mam szczerą nadzieję, że pokochacie ją równie mocno jak ja :)



Składniki:

MARYNOWANY SZCZAW

- szczaw - ok. 2 pęczki na jeden słoiczek ok. 200 g
- sól - 1 łyżka na 2 pęczki
- olej - po jednej łyżce na słoik

ZUPA

- szczaw - 1 słoik ok. 200 g
- bulion drobiowy - 2 l
- ziemniaki - ok. 6 szt.
- marchewka - 5 szt.
- pietruszka korzeń - 3 szt.
- seler korzeń - 1/2 szt.
- śmietanka 30% - 150 ml
- jaja - 8 szt.
- liść laurowy - 2 szt.
- ziele angielskie - 4 ziarna
- sól, pieprz - do smaku

Sposób przygotowania:

Najpierw powiem Wam jak zamarynować szczaw, co jest naprawdę łatwe.

Szczaw dokładnie myjemy. Ja namaczam go w bardzo zimnej wodzie przez 20-30 minut. Następnie go płuczemy i odsączmy wodę. Odcinamy końcówki łodyżek.

Na jeden słoiczek zużywam ok. 2 pęczki szczawiu, a taki pęczek waży ok. 200 g.

Siekamy szczaw, wcale nie tak drobno. Przekładamy do miski. Posypujemy całość solą. Jedna czubata łyżka soli na dwa pęczki.  Teraz ugniatamy szczaw z solą. Ja używam do tego zwykłej drewnianej kulki, którą rozciera się ciasta.

Ugnieciony szczaw pozostawiamy na chwilę i przekładamy do wyparzonych słoiczków. Uciskamy go tam ciasno. Na wierch wlewamy jedną łyżkę oleju np. rzepakowego. Mocno zakręcamy i gotowe. Taki szczaw może postać i kilka lat.
---
Teraz przejdźmy do zupy. Ja zazwyczaj mam w zanadrzu zawekowany bulion drobiowy lub warzywny, dzięki czemu przygotowanie jakiejkolwiek zupy zbiera zdecydowanie mniej czasu. Ale jeśli nie posiadacie buliony, wystarczy go ugotować, na samej włoszczyźnie z dodatkiem dobrej jakości drobiu.

Zaczynamy od przygotowania warzyw. Marchewki i pietruszki obieramy i kroimy w plastry. Seler obieramy, ale zostawiamy w kawałku. Ziemniaki również obieramy i kroimy w grubą kostkę.

W garnku zagotowujemy bulion. Dodajemy liście laurowe, ziele angielskie i kilka ziaren pieprzu. Następnie dodajemy seler, marchewki i pietruszki. Gotujemy ok. 10 minut. Po tym czasie wrzucamy do zupy pokrojone ziemniaki.

W oddzielnym garnku gotujemy na twardo 8 jajek.

Kiedy warzywa już trochę zmiękną, wykładamy do zupy cały słoiczek szczawiu. Mieszamy i ponownie gotujemy przez ok. 10 min.

Ugotowane jaja zalewamy zimną wodą, studzimy, a następnie obieramy ze skorupek.

W między czasie próbujemy naszej zupy. Dodajemy sól i pieprz do smaku, wlewamy śmietankę i ponownie próbujemy. Ja lubię szczawiową mocno kwaśną, słoną i ostrą.

Jaja kroimy w czwórki i/lub ósemki, przekładamy do garnka już pod koniec gotowania. Zostawiamy całość jeszcze chwilę na ogniu.

Zupa jest pyszna już zaraz po ugotowaniu, ale moim zdaniem, najlepsza jest na drugi dzień.

© All rights reserved

Episode 236: Karolina Dziś Serwuje - Ciasto drożdżowe z rabarbarem

Ciasto drożdżowe z rabarbarem

Uwielbiam nasz pyszny kwaskowy rabarbar. Pewnie nie tylko ja pamiętam, jak kiedyś wystarczyła jedna łodyżka rabarbaru maczana w cukrze, żeby mieć najlepszą letnią przekąskę na świecie ;) Na szczęście wracamy do smaków sprzed lat i dlatego mam dla Was przepis na drugie już ciasto z rabarbarem w moim repertuarze. Tym razem ciasto drożdżowe. Nie bójmy się drożdży! Nie taki lew straszny jak go malują ;) Drożdże lubią ciepło, trochę cukru i silną rękę i to wystarczy, żeby się nam odwdzięczyły przepysznym ciastem. Dla zapominalskich podaję też odsyłacz do mojej Tarty z Rabarbarem, która zadowoli mniej cierpliwych czytelników, gdyż używamy w niej gotowego ciasta kruchego :)



Składniki:

- rabarbar - 1 kg
- mąka pszenna - 500 g
- drożdże świeże - ok. 60 g
- cukier trzcinowy - 100 g
- mleko 1,5% - 1 szkl.
- masło - 80 g
- jaja - 1 szt.
- sól - szczypta

- cukier do posypania rabarbaru - 100 g

KRUSZONKA

- mąka - 200 g
- cukier trzcinowy - 100 g
- ekstrakt wanilii - 1 łyżeczka
- masło - 100 g

Sposób przygotowania:

Rabarbar myjemy i kroimy w kostkę. Przekładamy do miski i zasypujemy cukrem. Pozostawiamy na ok. 30 minut.

Do dużej miski wsypujemy mąkę, może być przesiana. Na środku mąki robimy dołek i kruszymy do niego drożdże.

W rondelku rozpuszczamy masło. Łączymy je z ciepłym mlekiem, wbijamy jedno jajko, wsypujemy cukier trzcinowy i szczyptę soli, całość dokładnie mieszamy.

Takim rozczynem zalewamy drożdże. Rozrabiamy masę widelcem lub łopatką, aż wszystko się ładnie połączy. Zaczynamy ugniatanie. Jeśli ciasto za bardzo będzie się lepić do rąk, podsypujemy je mąką. Gotowe ciasto pozostawiamy na 30 minut do wyrośnięcia.

Aby przygotować kruszonkę musimy zmieszać ze sobą mąkę i cukier. Następnie dodajemy starte na tarce o grubych oczkach, zimne twarde masło oraz wlewamy kilka kropel esencji waniliowej.

Palcami rozgniatamy masło i łączymy z mieszanką mąki i cukru, aż powstaną nam nieduże pachnące grudki.

Ciasto wałkujemy i przekładamy do prostokątnej formy wyłożonej papierem do pieczenia, powinno ono zakrywać całe dno i boki formy. Nakłuwamy je widelcem.

Na środek równomiernie wykładamy odcedzony rabarbar. Całość posypujemy kruszonką i pieczemy w rozgrzanym do 200°C piekarniku przez ok. 45 minut. Jeśli Wasz piekarnik szybko się nagrzewa, po 15 minutach zmniejszcie temperaturę do 180°C.

Gotowe ciasto serwujemy z herbatą lub kawą i mimo, że nie powinno się jeść gorącego drożdżowego ciasta, to uwierzcie mi, ciężko się powstrzymać...

© All rights reserved

16 kwietnia 2018

Episode 235: Karolina Dziś Serwuje - Meksykańska zapiekanka z tortillami

Meksykańska zapiekanka z tortillami

Moja meksykańska zapiekanka bezsprzecznie przypomina włoską lasagne z mięsnym sosem, która z resztą była inspiracją dla tego przepisu. Po prostu wpadłam na pomysł, żeby zamiast płatów makaronu, użyć placków tortilla. Do tego składniki jednoznacznie kojarzące się z kuchnią południowo-amerykańską. Efekt? Rewelacyjny. Dzięki temu, że użyłam też mięsa z indyka i lekkiego sera, danie nie jest tuczące, ale za to sycące. I tak powstał kolejny przepis, który już na stałe zagości w mojej kuchni ;)
PS Oczywiście możecie użyć innego mięsa i zwykłego sera, ale wtedy danie nie będzie już 'fit' ;)



Składniki:

- mięso z udźca indyka - ok. 500 g
- placki tortilla - 12-15 szt. (zależy od wielkości, mogą być pełnoziarniste)
- fasola czerwona - 1 puszka (400 g) (polecam Bonduelle)
- kukurydza - 1 puszka (400 g) (polecam Bonduelle)
- zielona papryka - 1 szt.
- czerwona papryka - 1 szt.
- żółta papryka - 1 szt.
- passata pomidorowa - ok. 300 ml
- cebula - 1 szt.
- czosnek - 3 ząbki
- papryczka chilli - 1 szt.
- ser żółty lekki w plastrach - 300 g (polecam Ser Królewski z Sierpca)
- bułka tarta (grubsza, najlepiej domowa) - 150 g
- przyprawy (może być gotowa mieszanka, lub przygotowana samodzielnie w moździerzu): kurkuma, kminek, kolendra, kozieradka, chilli w proszku, czosnek granulowany, papryka słodka mielona, kmin rzymski, oregano suszone, pieprz i sól - każda po 1/2 łyżeczki lub do smaku
- sok z jednej limonki
- oliwa z oliwek (np. z kurkumą)
- świeża kolendra - 1/2 pęczka
- masło z awokado - opcjonalnie

Sposób przygotowania:

Ja, jak już pewnie zauważyliście, sama mielę mięso :) Tak jest według mnie zdrowiej i bezpieczniej. Dlatego zaczynam od zmielenia moich udźców z indyka.

Cebulę, czosnek i chilli siekamy drobno. Papryki pozbawiamy gniazd nasiennych i kroimy w kostkę. Kukurydzę i fasolę odcedzamy.

Tortille wyjmujemy z opakowania i wkładamy na 8 minut do rozgrzanego piekarnika z funkcją grilla, aż będą chrupkie.

Na dużej patelni rozgrzewamy spory chlust oliwy. Podsmażamy cebulę, czosnek i chilli, dodajemy łyżeczkę naszej mieszanki przypraw, żeby puściła aromat. Kiedy cebula się zeszkli i będzie intensywnie czuć przyprawy, wrzucamy na patelnię nasze zmielone mięso.

Całość podsmażamy kilka minut, często mieszając, żeby mięso usmażyło się z każdej strony. Mięso drobiowe smaży się szybko, więc nie powinno nam to zająć więcej niż 7 minut.

Do mięsa dodajemy po kolei papryki i po minucie, dwóch, kukurydzę i fasolę. Mieszamy. Zostawiamy na kolejne kilka minut aż papryki zmiękną. Następnie wlewamy passatę (czyli płynny przecier pomidorowy). Mieszamy.

Kiedy sos zacznie bulgotać, zmniejszamy ogień. Wyciskamy sok z jednej całej limonki. Próbujemy. Musimy być pewni, że wszystko jest wystarczająco słone, kwaśne, aromatyczne i ostre. Zazwyczaj trzeba trochę dosolić i dopieprzyć.

Pozostawiamy sos na małym ogniu, żeby się poddusił. Wystarczy chwila. W tym czasie przygotowujemy formę do pieczenia. Najlepiej jeśli będzie duża i prostokątna.

Smarujemy ją lekko oliwą z oliwek. Na dnie wykładamy pierwsze tortille tak, żeby zakrywały całe dno. Wylewamy na nie połowę lub 1/3 sosu (w zależności od wielkości formy). Moja była dość duża, dlatego wyszły mi dwie warstwy.

Na sos układamy plastry naszego lekkiego żółtego sera. Na ser ponownie chrupkie placki tortilla, ponownie sos i ponownie ser. Zakrywamy go tortillami.

Na wierzch ostatniej warstwy tortilli wysypujemy trochę bułki tartej i jeśli nam została, pokruszoną jedną tortillę. Skrapiamy całość oliwą z oliwek.

Pieczemy przez 20 minut, funkcja góra dół, w temperaturze 180°C.

Gotową zapiekankę serwujemy ze świeżą kolendrą i opcjonalnie z masłem z awokado (przepis tutaj).
© All rights reserved